Nawigacja
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Lipiec-Grudzień 2010· Here We Go Magic - P...
· GRINDERMAN - GRINDER...
· Relacje
· Wydarzenia
Najciekawsze tematy
| · Luty 2009 | [47] |
| · Marzec 2009 | [41] |
| · Styczeń 2009 | [38] |
| · Grudzień 2008 | [34] |
| · Relacje | [30] |
SpamPoison
Logowanie
Ankieta
Brak przeprowadzanych ankiet.
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.
Brak wiadomości. Może czas dodać własną?
Słoneczny panel
Dziś jest:
Wschód słońca: 0:04
Zachód słońca: 13:15
Dzień trwa: 7 Godzin 10 minut
I jest krótszy od najdłuższego dnia o: 23:15
Zobacz temat
|
Marzec 2009
|
|
| d_wojtek |
Dodany dnia 02 marzec 2009 12:55:35
|
|
Administrator Postów: 115 Data rejestracji: 17.04.08 |
Kilka ciekawych płyt czeka w kolejce do odsłuchu, ale ostatnio prowadzę tak intensywny tryb życia, że zasypiam parę minut po założeniu słuchawek. Dlatego też w ciągu dnia tylko odświeżam sobie R.A.T.M. "The Battle Of Los Angeles". Moc przepotworna, mimo że nie ma siły rażenia debiutu. Za to ma miejscami funkową pulsację i prawie że zeppelinowy klimat. Co tu dużo pisać - to był fantastyczny zespół.
Edytowane przez d_wojtek dnia 02 marzec 2009 12:56:20 |
| Jarek |
Dodany dnia 03 marzec 2009 09:33:27
|
|
Główny administrator Postów: 96 Data rejestracji: 13.04.08 |
Sonata b-moll Chopina w wykonaniu Andrzej Jagodziński Trio. Jest to jazzowa przeróbka klasyka na fortepian, kontrabas i perkusję. Charakterystyczne motywy sonaty dają wyjście do improwizacji, w której na pierwszym planie jest fortepian przy akompaniamencie kontrabasu i perkusji, które tworzą fantastyczne tło ale i uzupełniają główną linię utworu. Intro kontrabasu przed marszem pogrzebowym jest samo w sobie niesamowite ale cały marsz... na pogrzebie nie poleci no bo jak by to wyglądało żeby żałobnicy przytupywali nogami do rytmu ![]() W części Finale słyszymy także solo perkusji dotąd pozostającej nieco z tyłu. Gdyby Chopin usłyszał całość sonaty to... grałby z nimi jazz ![]() Zresztą na youtube znalazłem jedno z nagrań tria: YouTube Video: |
| d_wojtek |
Dodany dnia 03 marzec 2009 11:37:50
|
|
Administrator Postów: 115 Data rejestracji: 17.04.08 |
Uch, ĘĄ, aż strach normalnie cokolwiek pisać .U mnie ostatnio debiut O.S.I. W momencie ukazania się bardzo zawiodła mnie ta płyta, po latach stwierdzam że to świetny materiał. Zderzenie światów Fates Warning i Chroma Key zaowocowało muzyką jedyną w swoim rodzaju, o dość specyficznym klimacie. DT może już jedynie pomarzyć o tworzeniu tego rodzaju muzy, po odejściu Kevina Moore'a zabrakło tam po prostu ludzkiego pierwiastka. Próbuję wsłuchiwać się w solową płytę Stevena Wilsona z Porcupine Tree, ale niestety usypiam. Nie przez znudzenie tylko przez zmęczenie. Tak więc odkładam ją na później, takiej muzyki nie wypada słuchać po łebkach. Czuję że ten stuff trochę we mnie zamiesza. Gdzieś tam wyczytałem zarzuty że nic nowego, że przypomina to wszystkie inne projekty Wilsona z PT na czele... Tak się właśnie zastanawiam na ile artysta jest w stanie odejść od wypracowanego przez lata stylu. Gdyby dajmy na to taki Trent Reznor nagrał solową płytę, czy ludzie też zarzucaliby mu zbytnie podobieństwo do Nine Inch Nails? Nie wiem czy nie jest to wynikiem rozpasania pokolenia internetu. Zanim płyta ukazuje się w sklepach ludzie wiedzą już o niej wszystko i znają ją na pamięć, szukają niepotrzebnie drugiego dna... Czy jest sens w zagłębianie się w tego typu porównania jeżeli mamy do czynienia ze zwyczajnie dobrą, szczerą muzyką? |
| Jarek |
Dodany dnia 04 marzec 2009 10:55:31
|
|
Główny administrator Postów: 96 Data rejestracji: 13.04.08 |
d_wojtek napisał/a: Uch, ĘĄ, aż strach normalnie cokolwiek pisać .Spoko, dla równowagi kupiłem nową płytę prodigy... ![]() W międzyczasie nadrabiam zaległości i przesłuchuję "Stick Mana". Słychać tam mnóstwo różnych wpływów i nie sposób się przy tym nudzić; zresztą to oczywista oczywistość, szczególnie jeśli zajrzy się na jego dyskografię http://www.tonyle...raphy.html - gościu więcej płyt nagrał niż w niektórych sklepach jest do kupienia ![]() Poluję jeszcze na płytę "World Diary" ale to towar trudno dostępny. Dla mnie odejście Moore'a nie było aż tak dokuczliwe, z Derekiem też fajne rzeczy robili. Chociaż nie odważyłbym się powiedzieć który z "organistów" w DT jest lepszy, po prostu każdy starał się wnosić coś innego. Mnie raczej martwi, że Dream mnie już tak nie porywa jak dawniej i niekoniecznie wynika to z rotacji personalnych. |
| d_wojtek |
Dodany dnia 04 marzec 2009 13:21:29
|
|
Administrator Postów: 115 Data rejestracji: 17.04.08 |
"Worl Diary" mam, to jedna z tych płyt które człowiek by ze sobą zabrał na bezludną wyspę. Tylko na czym by jej tam słuchał? Denerwuje mnie tylko jej wydanie: no ładny digipack, tylko ta papierowa kieszeń na krążek... Strasznie rysuje powierzchnię. Kiedyś ten tytuł był w ofercie rockserwisu, teraz faktycznie lipa z tego co patrzyłem. Mnie też DT nie porywa tak jak dawniej i sądzę, że wynika to właśnie z rotacji personalnych, a dokładniej z muzycznych następstw tych rotacji. Ale sentyment jest, nie da się ukryć, choć teraz to podobno obciach przyznawać się do słuchania Dream Theater. Dziś w drodze do i od hathorówazorów - "Metal Fatigue" Holdswortha. Jeden z niewielu gitarzystów nagrywających solowe płyty których mogę wysłuchać do końca. W zasadzie wszelki komentarz zbędny. Uwielbiam sekcje rytmiczne jakie z nim współpracują, sam pawlacz. A do "MF" mam sentyment ogromny, bo to pierwsza płyta Holdswortha jaką poznałem. Jacek pewnie do dziś ma tego ukradzionego wujkowi analoga . Czuć lata 80 w produkcji, ale to mi akurat nie przeszkadza.
Edytowane przez d_wojtek dnia 06 marzec 2009 12:10:57 |
| waski_carl |
Dodany dnia 05 marzec 2009 19:12:32
|
|
Użytkownik Postów: 47 Data rejestracji: 10.01.09 |
Nowe nabytki w promocyjnych cenach - Mastodon - Blood Mountain i QOTSA- Songs for the Deaf. Jak o tym ostatnim nie ma się co zbędnie rozwodzić, bo każdy osłuchany dobrze wie, że album ten świetnym materiałem się szczyci, tak Mastodon wzbudza mieszane reakcje. Akurat ten album dla mnie jest na prawdę wart uwagi. Duszno i gęsto tu jak w zapaśniczej szatni po morderczym treningu. Dobrze, że szatnia jest przestronna i całe stado jest się w stanie pomieścić. Klimatyzacja też działa bez zarzutu, a tym samym jest czym oddychać. I gdybym nie znał wcześniej ich twórczości, to te wszystkie etykiety sludge, drone i post-metal skutecznie by mnie zniechęciły. A tak znam kapelę, które jest prekursorem nowych trendów w ciężkim graniu. A o rekatywacji FNM to się dopiero teraz dowiedziałem (praca, praca, robota, praca...) i cieszę się jak dzieciak. Może inteligent jaki wpadnie na pomysł, żeby ich do Polszy na giga sprosić. Ponoć NiN ma w końcu zawitać na Maltę w Poznaniu... |
|
|
|
| Jarek |
Dodany dnia 06 marzec 2009 08:36:22
|
|
Główny administrator Postów: 96 Data rejestracji: 13.04.08 |
Dziś pogrzeb Grzegorza "Bolca" Borka. Szkoda chłopa, miał 38 lat. Jako, że jego płyt nie miałem okazji posłuchać z muzycznej strony zapamiętałem go szczególnie z gościnnego występu na płycie "Bandog" (której znalezienie w sklepie chyba graniczy z cudem). Więcej informacji tutaj: http://muzyka.int...69699,2098 ![]() Edytowane przez Jarek dnia 06 marzec 2009 08:43:34 |
| Jacek |
Dodany dnia 06 marzec 2009 10:20:52
|
|
Użytkownik Postów: 121 Data rejestracji: 13.12.08 |
Ej co to jest Sludge Metal? Przeczytałem, ze na asymmetry właśnie dominuje taka muza. Jezu ale jestem zacofany. |
| d_wojtek |
Dodany dnia 06 marzec 2009 12:09:15
|
|
Administrator Postów: 115 Data rejestracji: 17.04.08 |
Szkoda Bolca, "szanujemy starą szkołę..." . W zasadzie też nie kojarzę jego twórczości oprócz właśnie gościnnego udzielania się w Bandogu i w Dynamind. Wiem że miał na koncie jakieś hip-hopowe produkcje, pamiętam że nawet swego czasu jakiś clip gdzieś tam hulał, w którym można było obejrzeć znajome gęby niejakiego Huckena oraz niejakiego Kloty. Szkoda. Sludge... To w uproszczeniu wszystko co naśladuje Neurosis. Pewnie z tym określeniem jest podobnie jak dziesięć lat temu z trip-hopem, czyli że sami muzycy nie wiedzą co to jest i dlaczego, trzeba pytać dziennikarzy. |
| d_wojtek |
Dodany dnia 06 marzec 2009 12:18:49
|
|
Administrator Postów: 115 Data rejestracji: 17.04.08 |
A propos - dostaliście się w końcu na to Asymmetry? Co prawda pasujecie tam jak pięść do nosa, ale podobno sam Firlej fajnym klubem jest, z porządnym nagłośnieniem. No i parę ciekawych składów tam wystąpi, szkoda tylko że wszystko jest tak porozciągane w czasie. Mastodona kiedyś słuchałem, ale albo nie tego o którym pisał Miłosz, albo już sam zdebilałem od tych wszystkich etykietek. W każdym razie to co słyszałem jakoś nie wyglądało mi na sludge czy drone... Jakieś takie niby nowoczesne, ale jednak z grubsza metalowe popierdywanie, z melodyjkami gitarowymi rodem z Iron Maiden (z całym szacunkiem), plus rozdarty wokal i tyle. Płyta się nazywała "Leviathan" bodajże i skutecznie mnie zniechęciła do zapoznawania się z resztą radosnej twórczości. |
| Jacek |
Dodany dnia 07 marzec 2009 10:53:16
|
|
Użytkownik Postów: 121 Data rejestracji: 13.12.08 |
Nie no śmieję się z tego określenia, bo ja w tej muzyce nic nowego nie widzę. czasami się zastanawiam skąd biorą się te określenia i czemu ludzie się na nie nabierają. Chociaż skoro te durne etykietki się przyjmują tzn, ze efekt marketingowy został osiągnięty, bo to chyba tylko o to chodzi . Z Asymmetry nie wiem co się dzieje nawet. Boje się , że jakbyśmy się dostali to zostalibyśmy zjedzeni przez dronów i sloudgów, ponieważ gramy smerf rock . Wyniki chyba jakoś teraz będą. Z głosowania internetowego na 100% nie wejdziemy, tam teraz trwa wojna zmiennych IP. A my jako, ze już jesteśmy gwiazdy to nie uczestniczymy w takich dziecinnych przepychankach hehe. My jak zwykle czekamy w swojej kanciapie , aż któregoś dnia pojawi się wielki kolo w kapeluszu i w ciemnych okularach, który wyciągnie z kieszeni 1 000 0000 000000 dolarów i powie w łamanej polsko/amerykańszczyźnie że jesteśmy zajebiści. |
| Jacek |
Dodany dnia 07 marzec 2009 10:59:12
|
|
Użytkownik Postów: 121 Data rejestracji: 13.12.08 |
A jeszcze zapomniałem się pochwalić. 21 III wychodzi nasz debiut, czyli już mocno nieaktualna płyta hehe. Ale lepiej późno niż wcale. Zapraszam też na http://www.myspace.com/guitarprojekt wrzuciłem tam ostatnio parę nowych piosenek, gdzie nawet spiewom ![]() |
| waski_carl |
Dodany dnia 07 marzec 2009 12:03:12
|
|
Użytkownik Postów: 47 Data rejestracji: 10.01.09 |
a gdzie można kupić ? ![]() |
|
|
|
| Jacek |
Dodany dnia 07 marzec 2009 13:47:08
|
|
Użytkownik Postów: 121 Data rejestracji: 13.12.08 |
W netu póki co Nakład mocno kolekcjonerski hehe. |
| d_wojtek |
Dodany dnia 07 marzec 2009 20:33:11
|
|
Administrator Postów: 115 Data rejestracji: 17.04.08 |
Jacek napisał/a: My jak zwykle czekamy w swojej kanciapie , aż któregoś dnia pojawi się wielki kolo w kapeluszu i w ciemnych okularach, który wyciągnie z kieszeni 1 000 0000 000000 dolarów i powie w łamanej polsko/amerykańszczyźnie że jesteśmy zajebiści. Nie da rady. Chyba że przestaniecie w końcu zrzynać z Incubusa. Fajnie że płyta się w końcu ukaże. Już się bałem że będzie z nią tak jak z "Chinese Democrasy" Gunsów. A ja dzisiaj: R.A.T.M. - "Evil Empire". Chyba mój ulubiony rejdż. Trochę niedoceniana płyta. W sumie nic dziwnego, po TAKIM debiucie... Pearl Jam z "Vs." też miał pod górkę. Allan Holdsworth - "Atavachron". Szacunem darzyłem go zawsze, ale dopiero niedawno nauczyłem się go słuchać z przyjemnością. Kosmita. |
| waski_carl |
Dodany dnia 08 marzec 2009 18:38:36
|
|
Użytkownik Postów: 47 Data rejestracji: 10.01.09 |
Jaco, to ja poproszę rezerwację na jeden egzemplarz |
|
|
|
| d_wojtek |
Dodany dnia 10 marzec 2009 10:27:38
|
|
Administrator Postów: 115 Data rejestracji: 17.04.08 |
Allan Holdsworth - "Sixteen Men of Tain". I wszystko jasne. I Gary Novak na bębnach. I gitara. |
| Jarek |
Dodany dnia 10 marzec 2009 15:10:54
|
|
Główny administrator Postów: 96 Data rejestracji: 13.04.08 |
Dla odmiany coś lekkiego i z przytupem. Nowy album Prodigy - "Invaders Must Die" nabyłem zachęcony pozytywnymi recenzjami. No i oczywiście nieco się na tym przejechałem Miał być powrót do korzeni ale nie jest to ani "Experience" ani tym bardziej "Music for Jilted Generation" (mam sentyment do tej płyty za sprawą pewnej knajpki w Krakówku - była na Brackiej ale to lata świetlne temu). Są na pewno nawiązania ale generalnie ja to widzę raczej jako dobra płyta w danej stylistyce, która powinna się dobrze sprzedawać. Czyli mamy hit, mamy także szereg zapełniaczy różnej jakości. Na pewno dla fanów rave, także dj'ów rzecz obowiązkowa ale bynajmniej nie jest to odkrycie, a i na to forum pasuje jak pięść do nosa. No ale jak już o muzyce to po całości.Dla zainteresowanych: Prodigy wystąpi bodaj na tegorocznym openerze. |
| Jacek |
Dodany dnia 11 marzec 2009 12:05:45
|
|
Użytkownik Postów: 121 Data rejestracji: 13.12.08 |
Ja ostatnio dwie płyty: Satoko Fujii ma-do - Heat Wave i Bang on a Can - A Ballad for many. Co do pierwszej, to pisałem o muzyce Satoko przy okazji jej koncertu w Krakowie. Na koncercie zagrali materiał właśnie z tej płyty. Rzecz kompletnie pojechana , niezwykle inspirująca. Od ciszy do chaosu hałasu. Płyta płytą, zespół jednak trzeba zobaczyć na żywo. Co do Bang on a Can.... Wczoraj zupełnie przypadkowo natknąłem sie na informację o koncercie tej nowojorskiej awangardowej ( nie znajduje lepszego określenia) grupy w Polsce . Wystąpią we Wrocławiu 22 marca w ramach wrocławskiego przeglądu piosenki aktorskiej i 24 w Poznaniu. Zaraz po tej, jak dla mnie bardzo goracej informacji, sięgnąłem po płytę a ballad for many wspomnianej formacji. Tytuł mocno przewrotny, podobnie jak muzyka zespołu. Nie chciałbym pisząc o tej płycie wpadać w górnolotny ton, tak bardzo tego nie lubię, ale z drugiej strony ciężko mi beznamiętnie pisać o płytach, które przewracają mój światopogląd do góry nogami. To jest właśnie taka płyta, taki zespół. Kiedy usłyszałem ich jakiś czas temu po raz pierwszy, pomyślałem , że jeszcze pewnie kiedyś do nich wrócę i zrobią mi pewnie niezła sieczkę w głowie. I chyba dojrzałem już do tej płyty i do ich muzyki. Bang on a can zasiał spustoszenie jakie lubię, kazał popatrzyć z drugiej strony, zastanowić się, zapytać dlaczego, pomyśleć.... Muzycznie Bang on a Can wymyka się wszelkim klasyfikacją. Zespół gra bardzo świeżą, eksperymentalną, nowatorska muzykę, w której jednak nie brak odniesień do tradycji, głównie muzyki współczesnej . Dziwnie to brzmi - tradycja muzyki współczesnej, ale paradoksów w tej muzyce jest więcej. Muzyka BOAC to mieszanka awangardowego ( z naciskiem na to słowo) jazzu, karmazynowego rocka, muzyki poważnej XX wieku. Słychać tu Reicha, Adamsa z drugiej strony nawet Lutosławskiego czy Turnage'a?. Gitara elektryczna ( wioślarz gra maksymalnie zaje..., solo w ostatnim numerze powala) i bębny nadają tej muzie rockowego pazura. Gdzieś przeczytałem, ze zespół ten wyznacza nowe trendy w muzyce awangardowej. Zgadzam sie . Słuchając tej płyty mam wrażenie, ze w latach 70 podobną rewolucje robił King Crimson płytami Larks tongues in aspic czy Starless and Bible black. Wczoraj właśnie wpadło mi skojarzenie z Crimsonami 21 wieku hehe.Mam wrażenie, ze Bang on a Can może otworzyć nowe ścieżki dla muzyki zarówno jazzowej jak i rockowej, zresztą te gatunki, jeśli chcą się rozwijać, muszą się krzyżować. Będę robić wszystko żeby 22 być we Wrocku i zryć se beret. Przy okazji festiwalu wystąpi też Tiger Lillies, ale ceny biletów mocno mnie przerosły. |
| waski_carl |
Dodany dnia 11 marzec 2009 23:17:24
|
|
Użytkownik Postów: 47 Data rejestracji: 10.01.09 |
lubię rosyjskie strony, bo tam zawsze wyszperam coś ciekawego znalazłem coś co nazywa się Trophy Scars - granie trochę w deseń tych ostatnich rzeczy z Dischord z wyraźną domieszką Waitowskiego klimatu http://www.myspace.com/trophyscars wszystko tu mają i plumkanie, zapity wokal, darcie japy, wyraźny, pulsujący bas... ciekaw jestem całego albumu (właśnie "kupuję" ![]() |
|
|
|
| Przeskocz do forum: |






Przeczytałem, ze na asymmetry właśnie dominuje taka muza. Jezu ale jestem zacofany.
. Wyniki chyba jakoś teraz będą. Z głosowania internetowego na 100% nie wejdziemy, tam teraz trwa wojna zmiennych IP. A my jako, ze już jesteśmy gwiazdy to nie uczestniczymy w takich dziecinnych przepychankach hehe. My jak zwykle czekamy w swojej kanciapie , aż któregoś dnia pojawi się wielki kolo w kapeluszu i w ciemnych okularach, który wyciągnie z kieszeni 1 000 0000 000000 dolarów i powie w łamanej polsko/amerykańszczyźnie że jesteśmy zajebiści.