Książka Hrabala zabiera nas w podróż do Czechosłowacji, pełnej wykwintnych restauracji i luksusowych hoteli. Oczami młodego chłopaka zajrzymy w kulisy pracy kelnerów, pokojówek i kucharzy. Wraz z nim będziemy pięli się po szczeblach kariery i obserwowali jego losy w zmieniających się realiach: przed II wojną światową, w jej trakcie i niedługo po niej. Dowiemy się też czegoś o złotej zasadzie przetrwania jaką wyznaje nasz bohater: po pierwsze - nic nie widziałeś, nic nie słyszałeś; po drugie wszystko widziałeś i wszystko słyszałeś.
Więcej...
Gdy weszliśmy do Unii rozpoczął się ogólnonarodowy exodus za pracą. Ludzie pozbawieni możliwości zatrudnienia w kraju szturmem ruszyli na podbój państw, które nieopatrznie otwarły przed Polakami swoje rynki pracy. Przodowała w tym szczególnie Wielka Brytania, która podobnie jak i inne narody nie spodziewała się jak wielka masa ludzi przybędzie do ich kraju. Jak to ujął bohater jednego z opowiadań: "…chyba nas znienawidzicie. Będziecie rzygać historiami o imigrantach, o tym, że zabierają wam pracę, kasę i kraj. Rozpier…my tę wyspę i już nic nie będzie u was takie same...".
Więcej...
Różnie to bywa z filmami, kręconymi na podstawie książek. Przeważnie nie dorównują swym papierowym odpowiednikom (wyjątkiem od tej reguły jest "Człowiek, który gapił się na kozy" - książka marna, za to film całkiem udany). W przypadku "Palacza zwłok" w wydaniu Agory z 2011 roku mamy rzadką okazję obcować nie tylko z dobrą książką ale i dołączonym do niej dobrym filmem, nakręconym na jej podstawie i doskonale ją dopełniającym. Całość tworzy wyborną ucztę dla miłośników zarówno dobrych książek jak i ciekawych filmów.
Więcej...
Włamanie na stronę
- Szczegóły
- Kategoria: Uncategorised
Kilka dni temu na stronę włamał się bliżej nieokreślony arabski onanista, dokonując sabotażu i niszcząc dotychczasowy dorobek katapulty. Łupem barbarzyńcy padły dotychczas opublikowane recenzje, wiersze i opowiadania. Nacieszywszy się dziełem zniszczenia ten komputerowy troglodyta umieścił na stronie głównej rysunek krowy. Być może to znak jego plemienia, bądź zdjęcie dziewczyny; w każdym bądź razie wspomniana krowa smętnie pasła się na cyfrowej łące, bezczelnie kalając stronę główną swoimi bitchodami.
Sprawca zostawił podpis: "Jestem muzułmaninem z Libanu". Nie wiem co na to koran ale uważam, że powinno mu się obciąć za to ręce.
W związku z tym zmuszony jestem oderwać się od pisania recenzji i ponownie zająć się odzyskiwaniem umieszczonych uprzednio tekstów. Przepraszam czytelników za zaistniałe okoliczności i proszę o cierpliwość. Wkrótce strona działać będzie po staremu.


