"Chopin Improvisations”, Filharmonia Krakowska, 28 Luty 2010
- Szczegóły
- Jarek
Jako pierwsi wystąpili „Andrzej Jagodziński Trio” z Sonatą b-moll op.35. Możliwość wysłuchania na żywo materiału, który tak mi się spodobał na ubiegłorocznej płycie zakłóciło nieco nagłośnienie sali. Panowie dźwiękowcy - nie po to człowiek płaci 80 zeta, żeby słyszeć jakieś bzyczenia z głośników i oglądać zmagania perkusisty Czesława Bartkowskiego nie z Chopinem tylko postawionym obok głośnikiem.
Mimo wszystko to sama przyjemność słuchać i oglądać muzyków tej klasy. Cegielski na kontrabasie mnie zauroczył, Jagodziński szalał na Steinway’u, a Bartkowski gdy już pogodził się z głośnikiem też dawał radę. Miodzio. :)
Na drugi rzut poszedł ostry wariat - Leonid Chizhik na fortepianie z towarzyszeniem Orkiestry Filharmonii Krakowskiej. Zagrali I Koncert fortepianowy e-moll op.11 i Rondo a la Krakowiak F-dur. Chopin na jazzowo wychodzi rewelacyjnie, człowiek ma ochotę potupać sobie nogą do rytmu. Trudno więc dziwić się Chizhikowi, ze dość gwałtownie wspomagał się obuwiem podczas gry tupiąc do rytmu. :D Ta część koncertu została przyjęta bardzo ciepło. Słuchacze zgotowali wręcz muzykom owację na stojąco.
Po przerwie zaprezentował się Janusz Stokłosa ze swym projektem „Chopin Dance”. Dyrygentowi towarzyszyła Orkiestra Filharmonii Krakowskiej, soliści w składzie: M. Mielczarek na saksofonie, T.Filipczak na klawiszach, M.Wiśniewski na basie oraz pięciu tancerzy. Zaprezentowali utwór Stokłosy „Dwie Sonaty” oraz „Etiudę-Ragtime” Tomasza Filipczaka.
W porównaniu do pierwszej części koncertu materiał dosyć krótki. Spowodowało to nieco zabawną sytuację, gdy po zakończeniu utworów Stokłosa wyjaśniał czekającym na dalszą cześć słuchaczom, że to już koniec i więcej już nic nie usłyszą. :)
Generalnie utwór dość kontrowersyjny w odbiorze. Pomijam drobny kiks, że orkiestra w pewnym momencie nieco się rozminęła z włączonym automatem perkusyjnym. Do tego oczywiście tramwaje na zewnątrz ale to już detal. To co spowodowało najżywsze reakcje to taniec. Grupa tancerzy niespiesznie łaziła pomiędzy muzykami przyglądając się im, niektórych dotykając. Do tego wykonywali przedziwne wygibasy, biegali po sali albo wynurzali się zza kolumn. Z późniejszych rozmów ze znajomymi wiem, że tancerze wzbudzali skrajnie różne reakcje. Od powstrzymywania się od śmiechu przez zakłopotanie, aż po niesmak. Ze swej strony dodam, że tancerze skutecznie odwracają uwagę od granego utworu. ;) Mimo wszystko zabieg interesujący, choć moim zdaniem wart dopracowania i poszerzenia bo spora rzesza muzyków faktycznie gra dość krótki materiał.
Reasumując nie było źle, rok chopinowski zainaugurowany i z zainteresowaniem wyglądam kolejnych ciekawych projektów.
Bohaterem, a jednocześnie narratorem w książce jest Jonasz - gość na co dzień utrzymujący się z pisania, który postanawia napisać książkę dokumentalną. Jej tematem ma być dzień szóstego sierpnia 1945 roku, kiedy to zrzucono bombę atomową na Hiroszimę, a dokładniej reakcje i zachowanie się twórców bomby w ciągu tego pamiętnego dnia.