SACRUM PROFANUM 2011

 

Niedziela, 11 Września

Koncert Inauguracyjny

Paweł Mykietyn – Dwa Wiersze Miłosza – prawykonanie w ramach Made in Poland - Miłosz Sounds

Steve Reich – Daniel Variations

Steve Reich – Electric Counterpoint

Steve Reich – Music for 18 Musicians

Miejsce: Hala ocynowni ArcelorMittal

Wykonawcy:  

Zygmunt Malanowicz, Maja Ostaszewska – recytacja

Steve Reich – fortepian

Jonny Greenwood (Radiohead) – gitara

Synergy Vocals

Ensemble Modern

Brad Lubman – dyrygent

 

Paweł Mykietyn – Dwa Wiersze Miłosza

W tej edycji festiwalu niestety nie dane mi było uczestniczyć osobiście w koncertach (poza finałowym), dlatego też z radością powitałem informację, że i w tym roku radiowa "dwójka" będzie nadawać transmisje z Sacrum. Tegoroczna edycja została poświęcona muzyce amerykańskiej, a w szczególności współtwórcy minimalizmu Steve'owi Reich'owi, który obchodzi w tym roku swoje 75 urodziny.

Festiwal otwarła wiceprezydent Krakowa Pani Magdalena Sroka. Następnie rozpoczął się koncert utworem polskiego kompozytora Pawła Mykietyna, napisanym z okazji setnej rocznicy urodzin Czesława Miłosza. Kontynuowany kolejny rok z rzędu cykl "Made in Poland", w którym najlepsze zespoły muzyczne muzyki współczesnej grają utwory polskich kompozytorów dokonał kroku naprzód, prezentując premierowe utwory, skomponowane specjalnie na festiwal.

Co do utworu, rozpoczynającego tegoroczny festiwal, jego kompozytor zarzekał się w wywiadzie, że to nie tyle utwór muzyczny, co pewna forma teatru. Mykietyn połączył recytację wiersza "Biedny chrześcijanin patrzy na getto" w wykonaniu Mai Ostaszewskiej z późnym dziełem Miłosza "Uczciwe opisanie samego siebie nad szklanką whisky na lotnisku, dajmy na to w Minneapolis", recytowanym przez Zygmunta Malanowskiego. Według Mykietyna sam wydźwięk wierszy jest już na tyle głębokim intelektualnym doznaniem, że można to tylko czytać i dodawanie do tego innych warstw niepotrzebnie komplikuje sprawę. Jednakże po namowach Filipa Berkowicza kompozytor zgodził się napisać utwór i przedstawił coś, co określił mianem "szkicu multimedialnego". Główny nacisk położył na recytację, dodał do tego warstwę wizualną, zaś muzykę przygotował pod skład Ensemble Modern, czyli 6 perkusji, 4 fortepiany i 2 klarnety basowe.

Przyznam, że "Biedny chrześcijanin" robi niesamowite wrażenie. Spreparowany elektronicznie głos Mai Ostaszewskiej, do tego  dźwięk, krążący dookoła widowni, gwizd (powodowany wedle prowadzących wieczór w radiowej "dwójce" przez smaganie strun fortepianu smyczami od identyfikatorów :) ) i w ogóle sugestywna gra Ensemble Moderne potęgują wymowę padających słów. W ostatniej zwrotce dołącza Malanowski z recytacją drugiego wiersza. Oba wiersze Miłosza, jakże różne, zaczynają ze sobą korespondować. Zmianie ulega oprawa muzyczna, teraz tchnąca radością i dobrze obrazująca dość swawolny w wymowie wiersz.

 

Steve Reich – Daniel Variations ( 2006 )

Kompozycja napisana na 2 soprany, 2 tenory, 2 klarnety, 4 wibrafony, instrumenty perkusyjne, 4 fortepiany i kwartet smyczkowy.

Utwór zainspirowany historią dziennikarza Daniela Pearle'a, porwanego i zabitego w Pakistanie w 2002 roku. Składa się z czterech sekcji.

I. I saw a dream. Images upon my bed and visions in my head frightened me.

II. My name is Daniel Pearl

III. Let the dream fall back onto the dreaded

IV. I sure hope that Gabriel likes my music, when the day is done

Tempo narzucają fortepiany wraz z wibrafonami, budują nastrój niepokoju, obawy. Wraz z pozostałymi instrumentami tworzą akompaniament dla chóru, który wyśpiewuje w poszczególnych sekcjach ich nazwy. Nie ma więc problemu z wyodrębnieniem wszystkich czterech sekcji ;)

Tragedia do jakiej nawiązał Reich w tym utworze definiuje jego charakter i wymowę. Szczególnie wzruszająca pod tym względem jest druga część, której tytuł został zaczerpnięty z nagrania video, dokonanego przez terrorystów. Również czwarta część, niosąca ze sobą nadzieję zapadła mi szczególnie w pamięć.

 

Steve Reich – Electric Counterpoint ( 1987 )

Johny Greenwood specjalnie na tą okazję sięgnął po zapis nutowy (co dla tego muzyka nie jest powszechne ) i nauczył się utworu, pierwotnie wykonywanego przez Pata Metheny'ego. Jedna warstwa utworu jest odtwarzana z komputera (pierwotnie z taśmy) gdzie zarejestrowane są dwie partie gitary basowej i 10 partii gitar elektrycznych, zaś druga grana jest przez muzyka. Efekt jest bezsprzecznie wyborny. W głosowaniu na najciekawszy utwór festiwalu bezapelacyjnie wybrałem właśnie ten kawałek. Zahipnotyzował mnie i ukołysał. Bardzo fajna kompozycja i zasłużone brawa dla wykonawcy.

 

Steve Reich – Music for 18 Musicians ( 1974-76 )

Utwór składa się z 11 sekcji. Przeznaczony jest na skrzypce, wiolonczelę, 3 klarnety, 4 głosy kobiece, 4 fortepiany, 3 marimby, 2 ksylofony, wibrafon i marakasy.

Tytułowych 18 muzyków odnosi się do zespołu "Steve Reich and Musicians", który wykonał ten utwór po raz pierwszy, sam autor zaleca wykonanie utworu nawet większym składem. Na festiwalu kompozycję tą zagrał Ensemble Modern z towarzyszeniem samego kompozytora.

Konstrukcja utworu rozgrywa się na dwóch planach czasowych. W jednym, "akompaniującym" biorą udział fortepiany, ksylofony, nadając jednostajny puls, zaś pozostałe instrumenty, głosy związane są z drugim planem, odpowiadając za "melodię".

Utwór nie ma bynajmniej ospałego rytmu, więc wielki szacun dla muzyków, bo to wielkie wyzwanie intelektualne i fizyczne grać przez niemal godzinę jeden utwór. Utwór jest długi, trudny i nie od razu przypadł mi do gustu. Dopiero przy kolejnych uważnych przesłuchaniach zacząłem dostrzegać jego bogactwo i piękno.

„Muzyka dla 18 muzyków” zakończyła niedzielny koncert otwarcia. Od poniedziałku do piątku rozpoczynają się jak zwykle koncerty w teatrze „Łaźnia Nowa” i Muzeum Inżynierii Miejskiej.

 

Poniedziałek, 12 września 2011

 

Aleksandra Gryka – einerjedeneither – prawykonanie w ramach Made in Poland - Miłosz Sounds

John Adams – Son of Chamber Symphony

John Adams arr. Caleb Burhans – Coast

John Adams arr. John Orfe – Short Ride in a Fast Machine

John Adams – Chamber Symphony

Miejsce: Muzeum Inżynierii Miejskiej

Wykonawcy:

Alarm Will Sound

Alan Pierson – dyrygent

  

Steve Reich/Beryl Korot – Three Tales. Video-Opera in Three Parts

Miejsce: Teatr Łaźnia Nowa

Wykonawcy:

Synergy Vocals

Ensemble Modern

Brad Lubman – dyrygent

 

Steve Reich/Beryl Korot – Three Tales ( 2002 )

Transmitowana w poniedziałek kompozycja "Three Tales" powstała w 2002 roku i jest wspólnym dziełem Steve'a Reich'a i jego żony Beryl Korot. Jest to opowieść o trzech przełomowych technologicznych momentach XX wieku.

Pierwsza "Hindenburg" opowiada o katastrofie niemieckiego sterowca z 1937 roku, która zakończyła praktycznie erę podróży tymi typami statków powietrznych.

Druga opowieść to "Bikini" - historia prób nuklearnych prowadzonych przez Amerykanów na atolu Bikini w latach 1946-1958, wiążąca się m.in. z koniecznością przesiedlenia mieszkańców tych wysp. Ostatnia opowieść "Dolly" nawiązuje do owcy, która jako pierwsze zwierzę w historii zostało sklonowane przez naukowców.

Wszystkie trzy opowieści stanowią pretekst do dyskusji nad rozwojem technologii i wiążącym się z tym niebezpieczeństwem.

Z poniedziałkowym koncertem miałem jeden zasadniczy problem. Otóż, nie widziałem go... ;) Ma to zasadnicze znaczenie w przypadku video opery, a więc utworu, w którym obok muzyki ogromną rolę odgrywa obraz. Trochę tak, jakby w kinie siedzieć z zamkniętymi oczami.

Utwór wykonany został z towarzyszeniem instrumentów perkusyjnych, fortepianu, skrzypiec, altówki i wiolonczeli, a także chóru, składającego się z sopranów i tenorów.

Wyróżniłbym w utworach kilka warstw. Pierwsza - instrumentów perkusyjnych, nadających stały rytm. Druga - instrumentów smyczkowych, korespondujących z trzecią warstwą - chóru i czwartą - zsamplowanych głosów ludzkich, opowiadających historię.

Kompozycja miejscami ciekawa ale całościowo mnie nie porwała.

 

Wtorek, 13 września 2011

David Lang – Increase

David Lang – Forced March

David Lang – Pierced

David Lang – Cheating Lying Stealing

David Lang – Sweet Air

Miejsce: Muzeum Inżynierii Miejskiej

Wykonawcy:

Alarm Will Sound

Alan Pierson – dyrygent

 

Steve Reich – Different Trains

Steve Reich – Tehillim

Miejsce: Teatr Łaźnia Nowa

Wykonawcy:

Synergy Vocals

Ensemble Modern

Brad Lubman – dyrygent

 

Środa, 14 września 2011

Wojciech Ziemowit Zych – Postgramatyka Miłosza

...Teraz szukajcie go w gajach i puszczach słownika – prawykonanie w ramach Made in Poland - Miłosz Sounds

Julia Wolfe – Tell Me Everything

Julia Wolfe – The Vermeer Room

Julia Wolfe – Combat de boxe

Julia Wolfe – Impatience

Miejsce: Muzeum Inżynierii Miejskiej

Wykonawcy:

Asko | Schönberg

Etienne Siebens – dyrygent

 

Steve Reich – Eight Lines

Steve Reich – Triple Quartet

Steve Reich – City Life

Miejsce: Teatr Łaźnia Nowa

Wykonawcy:

Ensemble Modern

Brad Lubman – dyrygent

 

Steve Reich – Eight Lines ( 1983 )

Pierwsza kompozycja środowego wieczoru „Eight Lines” pierwotnie nazywała się „Octet” i przeznaczona była na kwartet smyczkowy, 2 fortepiany i 2 klarnety (potem dołączono jeszcze jeden kwartet smyczkowy, a nawet balet). Ensemble Modern wystąpiło w składzie: 2 flety piccolo, 2 klarnety, 2 fortepiany, pierwsze i drugie skrzypce w podwójnej obsadzie, altówki, wiolonczele i kontrabas.

Podobnie jak to było przy „18 muzykach” mamy dwa plany czasowe. Jeden szybki z dominującymi fortepianami, nadający rytm i drugi z jednostajnym dźwiękiem instrumentów smyczkowych. Sporo się dzieje w tym utworze. Przesuwa się rytm, zmienia dominacja między warstwami, utwór jako całość wywarł na mnie spore i pozytywne wrażenie.

 

Steve Reich – Triple Quartet ( 1998 )

„Triple Quartet” powstał w 1998 roku specjalnie dla kwartetu „Kronos”. Utwór napisany został na kwartet smyczkowy z taśmą lub na trzy kwartety smyczkowe, bądź też na orkiestrę smyczkową. Składa się z trzech części i zbudowany jest na akordach E-moll, G-moll, B-moll, Cis-moll, które przewijają się przez całość kompozycji. Pierwsza część, szybka przywiodła mi na myśl poprzedni utwór z jego planami czasowymi. Druga, spokojna urzekła mnie zachodzącymi na siebie niczym fale dźwiękami. W trzeciej zaś nastąpił powrót do szybkiego tempa i wrażenia dwóch planów czasowych. Kompozycja ta, pierwotnie wykonana przez kwartet „Kronos” nagrodzona została nagrodą Grammy.

 

Steve Reich – City Life ( 1995 )

„City Life” to próba sportretowania Nowego Jorku za pomocą dźwięku instrumentów oraz sampli. To drugi obok „przesunięcia fazowego” nurt w twórczości Reich’a. Kompozytor wędrował ulicami i nagrywał na magnetofon odgłosy ulicy: maszyny budowlane, strażackie syreny, klaksony, krzyki demonstrantów itp.  Odgłosy te po obróbce odtwarzane są z samplerów, do tego dochodzą muzycy w składzie: 2 flety, 2 oboje, 2 klarnety, 2 wibrafony, 2 fortepiany, kwartet smyczkowy i kontrabas. Utwór składa się z pięciu części: „Check It Out” o sprzedawcy parasoli, „Pile driver/alarms” o maszynach budowlanych i alarmach samochodowych, „It‘s been a honeymoon-can’t take no mo’” z demonstracji Afroamerykanów, „Heartbeats/boats and buoys” czyli wędrówka nocą po porcie i „Heavy smoke” z pierwszego ataku na WTC z 1993 roku.

Co interesujące, sample nie są dodatkiem, ubarwiającym utwór i grę muzyków ale „pełnoprawnym uczestnikiem”, bądź też kluczowym elementem całej melodii. Całość niezwykle sugestywna w odbiorze, oczyma wyobraźni przenosi nas do Nowego Jorku i wydarzeń, które Reich obserwował przed laty.

 

Czwartek, 15 września 2011

Agata Zubel – Aforyzmy na Miłosza – prawykonanie w ramach Made in Poland - Miłosz Sounds

Terry Riley – In C

Miejsce: Muzeum Inżynierii Miejskiej

Wykonawcy:

Agata Zubel

Klangforum Wien

Clement Power – dyrygent

  

Steve Reich – Clapping Music

Steve Reich – Video Phase

Steve Reich - Double Sextet

Steve Reich – New York Counterpoint

Steve Reich – 2 x 5

Miejsce: Teatr Łaźnia Nowa

Wykonawcy:

Steve Reich

Bang on a Can All-Stars

 

Steve Reich – Clapping Music ( 1972 )

Pierwszy utwór dzisiejszego wieczoru „Clapping Music” został napisany na dwóch klaszczących wykonawców, a zaprezentowali go Steve Reich i David Cossin. 

 

Steve Reich – Video Phase ( 2000 )

Utwór oparty na „Piano Phase” z 1967 roku, którego ostateczny kształt powstał w 2000 roku. Jest to chyba najlepsza ilustracja zagadnienia, na czym polega przesunięcie fazowe. Jedna warstwa odgrywana jest przez muzyka, a druga, w tym przypadku prezentowana na wideo.

 

Steve Reich – Double Sextet ( 2007 )

Double Sextet - utwór na dwa sekstety (jeden z taśmy) w składzie flet, klarnet, skrzypce, wiolonczela, wibrafon i fortepian. Został uhonorowany muzycznym Pulitzerem w 2009 roku. Na Sacrum zaprezentował go zespół Bang on a Can. Rytm kompozycji nadają fortepiany i wibrafony grające w szybkim tempie, zaś pozostałe instrumenty stanowią drugą warstwę, grają długie nuty, bądź korespondują z warstwą pierwszą. Podział na części zupełnie jak w „Triple Quartet”: początek szybki, środek wolny i spokojny, szybkie zakończenie.

 

Steve Reich – New York Counterpoint ( 1985 )

New York Counterpoint - utwór z 1985 roku na 11 klarnetów, z czego 10 z taśmy. Wrażenie jakie powstaje z efektu przesunięcia jest niesamowite. Fantastyczny utwór. No i szacun dla Evana Ziporyna za wykonanie.

 

Steve Reich – 2 x 5 ( 2008 )

2x5 - utwór z 2008 roku na dwa zespoły lub zespół i taśmę. Skład bardziej rockowy niż klasyczny: 2 perkusje, 2 fortepiany, 4 gitary elektryczne i 2 basowe. W Krakowie zagrała połowa tego zestawu, czyli pięciu muzyków plus taśma. Klasyczny układ (część szybka, wolna i znów szybka), efekt przesunięcia, świetni muzycy i fajna kompozycja. A na koniec zasłużona owacja dla wykonawców i kompozytora.

 

Piątek, 16 września 2011

Jagoda Szmytka – electrified memories of bloody cherries.

extended Landschaft von Musik - prawykonanie w ramach Made in Poland - Miłosz Sounds

Michael Gordon – Sonatra

Michael Gordon – I Buried Paul

Michael Gordon – Industry

Michael Gordon – For Madeline

Michael Gordon – Yo Shakespeare

Miejsce: Muzeum Inżynierii Miejskiej

Wykonawcy: Bang on a Can All-Stars

  

Michael Gordon – X/Y

David Lang – So called laws of nature (part II & III)

Julia Wolfe – Dark Full Ride

Steve Reich – Six Marimbas

Miejsce: Teatr Łaźnia Nowa

Wykonawcy: Amadrums

 

Sobota, 17 września 2011

Hala ocynowni elektrolitycznej ArcelorMittal Poland, ul. Ujastek 1

Reich 75

wykonawcy: Steve Reich, Aphex Twin, Adrian Utley (Portishead), Will Gregory (Goldfrapp), Leszek Możdżer i inni

1. Come Out (1966) VJs

2. Music for 18 Musicians (1974-76) ENVEE

3. Piano Phase (1967) LESZEK MOŻDŻER

4. Drumming (1970-71) ENVEE

5. Four Organs (1970) WILL GREGORY

6. Variations and Improvisations on Themes from Steve Reich's 'Electric Counterpoint' ‘10 TOM VERLAIN (zamiast niego ADRIAN UTLEY) I PIANOHOOLIGAN

 

II CZĘŚĆ KONCERTU:

It's Gonna Rain ( 1965 )

Pendulum Music (1968) APHEX TWIN, STEVE REICH

Electric Counterpoint (1987) APHEX TWIN, ADRIAN UTLEY

 

Szybki zakup przez "MyDeal" i oto jestem na koncercie (Dzięki Jacku za informację). Organizacyjnie nie dostrzegłem większych zmian. Przyjazd pod główne wejście kombinatu, stamtąd autobus pod halę. Wszystko sprawnie i bez problemów. Pod halą „toi-toi-e”, czekające na coroczną kolejkę spragnionych (tak, będę wam ich niewielką ilość wypominał co roku - takie tam hobby), tłumy walące od autobusów do wejścia. W środku bez rewelacji: kawa, stoisko organizatora, stoisko empiku, po drugiej stronie sushi, przy wejściu na sektory drogie auto sponsora. Było jeszcze trochę miejsca do wykorzystania. Biorąc za przykład ostatnio zorganizowaną promocję można było przyprowadzić trochę owiec z Błoń i sprzedawać oscypki… Żartuję, choć po prawdzie dziwię się, że Wydział Promocji UMK nie zauważa zagranicznych turystów, bądź nie próbuje zainteresować miejscowych „Conradem”, czy „Unsound”. Po prostu to dobra okazja do takich działań. No ale dość już tego jojczenia, przejdźmy do koncertu.

Zaczęło się od wielkiego „bum”. Zapętlone „Come Out” z 1966 roku musiało tchnąć lekką obawę w napojone kawą głowy i wypełnione sushi brzuszki. I sądzę, że odrobina sarkazmu w tym miejscu jest uzasadniona. Niestety wielu uczestników sobotniego koncertu, wydawało się nie mieć bladego pojęcia, z czym przyjdzie się im zetknąć w najbliższych godzinach koncertu. Zadziałała magia nazwisk i nikt nie spojrzał na dopisek "Reich 75". No cóż. Moi drodzy, jest taka strona internetowa, nazywa się youtube. Program był na stronie sacrumprofanum.com. Wystarczyło wpisać nazwę utworu Reich‘a, by wiedzieć, z czym się przyjdzie mierzyć. O ile Envee dał nadzieję w obu przerabianych przez siebie utworach na „fajną tekno muzę”, to przy „Four Organs” zaczęła się rzeź niewiniątek. Część publiki salwowała się ucieczką. Jako, że niedługo po utworze nastąpiła przerwa, widziałem podjeżdżające autobusy, więc podejrzewam, że nie były to odosobnione przypadki. I mogą jedynie żałować, ponieważ pokazane po przerwie „Pendulum Music” w wykonaniu Aphex’a było fantastycznym show.

Moim sobotnim idolem był jednak Leszek Możdżer. „Piano Phase” w jego wykonaniu zaskoczyło nawet samego Reich’a. Kompozytor stworzył ten utwór nagrywając go na taśmę, a następnie grając go na fortepianie z towarzyszeniem nagrania (oczywiście z fazowaniem). Możdżer wykonał go bez taśmy, grając jednocześnie na dwóch fortepianach. Czytałem, że niektórzy „puryści” mieli mu za złe dołączenie własnych improwizacji. Cóż, w takiej sytuacji pozostaje wam jedynie nagrać własnoręcznie wspomniany utwór, aby pokazać Możdżerowi jak to powinno się było zrobić. Podciągnijcie do salki lekcyjnej w szkole muzycznej drugie pianino i… do dzieła. Wrzućcie to potem na youtuba. Możdżer jak będzie miał czas, to pewnie chętnie to obejrzy i się pośmieje, tym razem z was.

Wspomniałem wcześniej o „Four Organs”, które okazało się być, że tak delikatnie ujmę „kontrowersyjnym” utworem. Faktycznie Will Gregory wybrał dość hardkorową kompozycję i bynajmniej nie zamierzam go bronić. To, w mojej ocenie, jeden ze słabszych punktów programu.  Ale to akurat nie jest wina sposobu wykonania utworu, a raczej osobistych, muzycznych preferencji, bo w oryginale ten kawałek też mi się nie spodobał.

Wariacje prezentowane przez Utley’a i Orzechowskiego (Pianohooligan) nie były wcale złe. Przyznaję, że ubawiłem się setnie widząc gdzieniegdzie opad szczęki na widok Utley’a grającego smyczkiem po gitarze i młodego, stukającego pałeczkami w fortepian ;) Po ekstremalnym początku później zrobiło się jednak dużo przystępniej.

Po przerwie Aphex Twin mocno zaatakował. Sześć huśtawek z kulami dyskotekowymi, na które padał promień lasera dało mocny wizualny efekt w całej hali. Również warstwa muzyczna wywarła na mnie spore wrażenie. "It's gonna rain" z zapętlonym głosem ulicznego kaznodziei i "Pendulum Music", w którym oryginalnie Reich zawiesił mikrofony nad głośnikami, uzyskując sprzężenia były mocnymi punktami. Nieco słabiej wypadł utwór „Electric Counterpoint” (m.in. z Utley’em na gitarze) - nie podobał mi się tak jak wcześniejsze pozycje. Odniosłem wrażenie, jakby Aphex nie do końca przemyślał ten utwór, nie zapanował nad nim. Wkrótce po utworze na scenę wpadł Reich i zaczął wszystkim dziękować. I tak koncert dobiegł końca, zamykając w ten sposób cały festiwal.

Po wydostaniu się z terenu kombinatu wszyscy rzucili się na przystanek autobusowy. MPK po drobnym opóźnieniu czasowym podstawiło autobusy, dzięki którym zgromadzeni profani mogli wrócić do domów.

 

Reasumując

To, co cieszy mnie najbardziej, to siła sprawcza festiwalu, dzięki której rodzą się nowe kompozycje (Made In Poland/Miłosz Sounds). To wartość nie do przecenienia dla polskiej kultury, coś, co nie jest tylko przywilejem wybranych ale dobrem, dostępnym dla wszystkich.

Inna sprawa, która łechta moją próżność jako Krakowianina ale i Polaka, to słowa Reich’a na zakończenie sobotniego koncertu, że ten festiwal to nie w Berlinie, Paryżu, czy w Nowym Jorku ale w Krakowie. I to jest ważne, bo dorabiamy się marki, coraz szerzej znanej na świecie. 

Festiwal dostarczył mi jak co roku wiele muzycznych wrażeń i ciekawych odkryć. Poszerzam dzięki niemu swoją wiedzę i otwieram się często na niezbadane przeze mnie dotychczas szlaki.

Jeśli ktoś zapytałby mnie o to, co powinno zostać zmienione to przede wszystkim ceny biletów. Choć mam świadomość, że festiwal kosztuje ogromne pieniądze, to liczę na więcej inicjatyw typu MyDeal. Również sądzę, że lepiej byłoby pozostać przy podziale z lat ubiegłych: "Sacrum" - koncert otwarcia i zamykający oraz "Profanum" - to co w środku tygodnia” (po Serockim w ubiegłym roku nikt mnie nie przekona, że jest inny podział, ja widziałem tam szatana… ;) ). Słowem wyjaśnienia: koncerty otwarcia i zamykające powinny być tematycznie dostępne szerszej publiczności, zaś muzykę współczesną zostawić na koncerty w poszczególnych dniach tygodnia.  I niekoniecznie poświęcać je tylko jednemu kompozytorowi. Tak, jak to było choćby w 2010 roku, gdzie Sacrum (trzymając się mojej definicji) to był Mum i Jónsi - muzycy nie pospolici ale mimo wszystko popularni.

 

Sprawa „Dyktatora”

Z pewnym niepokojem przyglądam się informacjom, związanym z możliwym odejściem Filipa Berkowicza od prowadzenia festiwalu Sacrum Profanum. Ja rozumiem, że nie ma ludzi niezastąpionych ale osobiście traktuję jego osobę jako gwarancję utrzymania dobrego poziomu kolejnych edycji festiwalu. Nie chciałbym aby zaprzepaszczono dotychczasowy dorobek w wyniku jakiegoś nieporozumienia, bądź pochopnej decyzji.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Dodatkowe informacje