Sławomir Shuty - "Zwał"
- Szczegóły
- Jarek
Kupiłem książkę wiedziony czystą ciekawością. Akurat zaczynało się robić głośno o autorze, w gazetach ukazywały się pierwsze recenzje "zwału". Ważnym czynnikiem motywującym mnie do zakupu był również swoiście pojmowany patriotyzm lokalny - no bo jak by nie było to jeden z moich ziomali machnął książkę, a takie numery w tej dzielnicy często się nie zdarzają.
Gdy kończyłem lekturę Shuty był już wszędzie: w dziennikach, w tygodnikach, w radio, w telewizji, odbierając paszporty, udzielając wywiadów. Zaczęły się mrożące ślinę w ustach opowieści o biczowaniu się parówkami, o konsumpcjonizmie i ogólnie, że hamburger jest be a golonko cacy.
Nie rozwodząc się zbytnio nad problematyką społeczeństwa konsumpcyjnego, w książce zaciekawił mnie raczej pewien obraz pokolenia młodych, ambitnych, po studiach, wchodzących w świat pracy w prywatnych firmach. Osoby te kończą edukację często przeświadczone o swojej wysokiej wartości, umiejętnościach. I tu pojawiają się pierwsze rozterki.
W kraju o wysokim bezrobociu znalezienie pracy stanowi wyzwanie samo w sobie. Na bok idą marzenia o pracy w wyuczonym zawodzie, liczy się to, by znaleźć jakiekolwiek zajęcie. Kolejne rzesze absolwentów zasilają szeregi przedstawicieli handlowych, sekretarek czy telemarketerów. Zawody takie wiążą się z bezpośrednim kontaktem z klientami, niewysoką płacą, często dużą ilością nadliczbowych godzin - wszystko dla osiągnięcia założonego targetu. W takich warunkach rodzi się frustracja, napięcie ale też konieczność szalonej rywalizacji. Życie prywatne zostaje okrojone do dwóch dni weekendu (mam na myśli tych szczęściarzy którzy mają jeszcze weekend), w czasie których ma się ochotę zapomnieć o minionym tygodniu i przy pomocy różnego rodzaju wynalazków zaliczyć niczym nie poskromiony, totalny i nieprzewidywalny zwał.
To swoiste catharsis końca tygodnia ma oczyszczać i przygotować na następny tydzień kiedy to znów będzie trzeba się uśmiechać, podsuwać korzystne oferty, przyjmować reklamacje, analizować, decydować, komunikować, pisać, drukować, poprawiać i osiągać target.
Książka ta jest ważnym głosem nowego pokolenia wykształconych Polaków, wkraczających na rynek pracy z początkiem nowego stulecia. Idealistyczne wyobrażenia o przyszłym zawodzie, czy własnych umiejętnościach są weryfikowane przez szarą rzeczywistość.
Pozostanie ta książka obrazem pokolenia wyścigu szczurów, ogarniającej naród konsumpcji i poszukiwania bliżej nieokreślonego lepszego jutra. To książka, której lekturę warto polecić każdemu i nie będzie to stracony czas.
Sławomir Shuty - "Zwał"
Wydawnictwo: WAB , Wrzesień 2005
Seria: Archipelagi
Liczba stron: 248
Wymiary: 125 x 195 mm