Joseph Conrad - "Tajny agent"

Punktem wyjścia do napisania książki były faktyczne wydarzenia, które rozegrały się w 1894 roku. Wówczas to, w pobliżu Obserwatorium w Greenwich eksplodował ładunek wybuchowy, w wyniku czego zginęła jedna osoba. Jak się dość szybko okazało, ofiarą padł sam zamachowiec, któremu bomba wybuchła przypadkowo. Nieznane pozostały jego motywy, szczególnie jeśli chodzi o wybór tak niekonwencjonalnego celu jak obserwatorium. Całe zdarzenie bywa łączone z przetaczającą się przez ówczesną Europę falą zamachów terrorystycznych, których początek datuje się wraz z zamachem na cara Aleksandra II.
Conrad, który o zajściu w Greenwich rozmawiał pewnego dnia z przyjacielem postanowił popuścić wodze fantazji i niejako "dopowiedzieć" zakryte karty tejże historii. W ten oto sposób unieśmiertelnił jeden z najdziwniejszych zamachów terrorystycznych w historii.

Głównym bohaterem tej powieści jest Pan Verloc. Na pierwszy rzut oka to przeciętny mieszczanin i uniżony sługa korony brytyjskiej. Prowadzi niewielki sklep z publikacjami, od oglądania których niejednemu młodzieńcowi twarz ze wstydu spąsowiała. W wolnych od sklepowych obowiązków chwilach Pan Verloc przemienia się w anarchistę i wraz z grupą wypróbowanych przyjaciół deliberuje nad naprawą kapitalistycznego świata. Ponadto jako szpieg pewnej ambasady regularnie składa do niej meldunki.
Podwójne życie Pana Verloca zmusza go do częstych wyjazdów, na szczęście pod jego nieobecność sklepem zajmuje się oddana małżonka Winnie i jej chory psychicznie brat Stevie. Obrazu domowych pieleszy dopełnia szacowna teściowa Pana Verloca, kobieta w podeszłym już wieku, której głównym zmartwieniem jest niepełnosprawny syn.
Ta anarchistyczno-domowa sielanka kończy się w momencie, gdy w ambasadzie zmienia się przełożony Pana Verloca. Niejaki Pan Vladimir postanawia "rozruszać" nieco swego agenta i zleca mu misję terrorystyczną, której absurdalna i szokująca wymowa ma wstrząsnąć światem i zaburzyć społeczną strukturę.  

Biorąc pod uwagę sposób, w jaki Conrad opisał postacie i sytuacje w jakich występują, nie da się nie zauważyć unoszącej się nad wydarzeniami dozy ironii. Pisarz szydzi sobie ze wszystkich: z anarchistów, z policji, polityków. Nie omieszkuje też "wsadzić szpilę" Rosjanom, bo nie sposób się nie domyśleć, o jakiej ambasadzie jest mowa. Jednak czyni to w dość elegancki, by nie rzec delikatny sposób. I jest to trafny zabieg, dzięki któremu mimo wszystko nie zapominamy o powadze sytuacji, wynikającej z losu poszczególnych postaci. A te doświadczają w mniejszym lub większym stopniu jedynie zła. Jedna decyzja pociąga za sobą negatywne skutki dla całkiem sporej grupy osób, nie przynosząc nikomu jakichkolwiek korzyści. I właśnie ten obraz poszczególnych bohaterów jest w mojej ocenie jednym z najistotniejszych wyróżników tej lektury. Choć całą historię zamachu można określić jako niedorzeczną w swym zamyśle lub miejscami po prostu śmieszną, tak dramat poszczególnych postaci jest niezwykle sugestywny. Mam tu przede wszystkim na myśli postać Winnie Verloc, która niejako "ewoluuje" pod wpływem wydarzeń i ujawnia swą skrywaną, prawdziwą naturę.

Pozostałe wątki, wśród których wyróżniłbym kryminalny, a także polityczny niespecjalnie przyciągnęły moją uwagę. Nie zapuszczałbym się także w jakiekolwiek analogie, związane z terroryzmem ówczesnym i dzisiejszym, bo zabieg ten nie wydaje mi się uprawniony. Będę pamiętał tą książkę raczej przez pryzmat portretów psychologicznych postaci, nakreślonych po mistrzowsku przez Conrada, a także za godną podziwu lekkość pióra pisarza.   

 

Joseph Conrad - "Tajny agent"
Tytuł oryginału - "The Secret Agent - a Simple Tale"
Tłumaczenie z oryginału: Agnieszka Glinczanka
Wydawca: Mediasat Poland
Seria: "Kolekcja Gazety Wyborczej"