Odkrycie

 

Za polem elektromagnetycznym

jest miedza

elektromagnetyczna

takie stwory tam żyją co nie śmieją się: hahaha

ani: hehe czy hi hi

lecz: od3d4t lub ggtffht

czy też: fzxdrncdrp

 

W każdym poezja

 

każdy potrafi napisać wiersz

w każdym dżemie poezja

zamyślam się

oblizując palec truskawkowy

 

Przystań do mnie przypłynęła

 

Nad stolikiem z kawą myślę o śnie ostatniej nocy:

o wielkim ptaku (nielocie), smutnym, przytulonym do gładkiego kaktusa

o intensywnie zielonym kolorze

ten ptak osowiały (nie sowa)

w zasępiony kaktus się schował

obudziłem się, nie wiem, co miało być dalej –

a tu pani znad swojego kubka

chwyta moje spojrzenie zza stolików

i oczami już wkrada się w sny

to tak, jakby przystań do mnie przypłynęła

to tak, jakby niebo pachniało błękitem

z kanapy patrzę na pania

przez palce zanurzone w kubkach

przez lądy blatów

przez las nóg stołowych

przedzierają się moje oczy

wyraźnie do pani mówią: jutro, tutaj, o tej samej porze, przy kawie –

ale jeszcze zatańczę na stoliku charlestona

by jasno wyrazić: że w tym samym miejscu, o tej samej porze

na pewno

na zawsze

 

Odejdzie

 

Odejdzie on lub ona

a wtedy

fotel nabierze powietrza

w swoje wysiedziane płuca

kanapa z ulgą odetchnie

poduszki się wyprężą

a drzwi rozdziawią usta

odejdzie

i zburzy dom

eksplozją ciszy

 

Sibi Rocca: Życie w niebycie

 

wszystkie ślady zarastają dywanem, świeżą pościelą, znikają ledwo wyjdę z pokoju 748

ręczniki zmieniają mi coraz szybciej, tak szybko, że nie nadążam się już myć i wycierać,

im szybciej się kąpię, tym szybciej pojawiają się świeże, wyprane z osoby i zapachu

ścierają moje sny z powiek z samego rana, przed obudzeniem, pewnie dlatego ciągle jestem niewyspany

ze ścian i luster zmiatają mój cień. zanim będzie moje, już do mnie nie należy.

nie nadążam z wypełnianiem pustego nieregularnego wielokąta z oknem na niewiadomą stronę

tak oto mnie tu nie ma

taki jest niebyt

bezzapachowa bezosobowość hotelowa

 

IRC (czat)

 

w cztery oczy

przez palce

monitory

w moich oczach

twoje

o

czy

tam

ja?

czytam ciebie

a ty u mnie

echem palców

 

słowa porwane w biegu

 

migrena

widzęeęe

   -nie

zmienia

gra mi na Ne

rwie

a w głowie

na t

rąbie

 

Na dnie

 

Leżę na dnie oceanu

pod warstwami nieba

pierwsze niebo woła

drugie przygniata

zaokrągla kanty

łamie krańce świata

pode mną trzecie niebo

czarne

ma gwiazdy pirytowe

tam Hefajstosi podwodni

schodzą na szychtę

kruszyć firmament

wyłupywać złotawe oczy

a pod nimi jeszcze tyle nieba

do oślepienia

 

...

 

pada śnieg

na chodnikach

kwitną stokrotki

nie budźmy się jeszcze

 

Więcej artykułów…

  1. Pająk
  2. Cień
  3. Zaproszenie
  4. Sprzedawca