Przystań do mnie przypłynęła

 

Nad stolikiem z kawą myślę o śnie ostatniej nocy:

o wielkim ptaku (nielocie), smutnym, przytulonym do gładkiego kaktusa

o intensywnie zielonym kolorze

ten ptak osowiały (nie sowa)

w zasępiony kaktus się schował

obudziłem się, nie wiem, co miało być dalej –

a tu pani znad swojego kubka

chwyta moje spojrzenie zza stolików

i oczami już wkrada się w sny

to tak, jakby przystań do mnie przypłynęła

to tak, jakby niebo pachniało błękitem

z kanapy patrzę na pania

przez palce zanurzone w kubkach

przez lądy blatów

przez las nóg stołowych

przedzierają się moje oczy

wyraźnie do pani mówią: jutro, tutaj, o tej samej porze, przy kawie –

ale jeszcze zatańczę na stoliku charlestona

by jasno wyrazić: że w tym samym miejscu, o tej samej porze

na pewno

na zawsze

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Dodatkowe informacje